Podbite oczy, podrapane policzki i rozcięte wargi najczęściej widać na plakatach kampanii społecznych przeciw przemocy w domu. A gdyby tak okrutnie potraktowana twarz była twarzą kata, a nie ofiary?
"Wszystko co robisz, kiedyś do Ciebie wróci. Nie znęcaj się nad swoim psem" - takie w wolnym tłumaczeniu jest hasło tej kampanii. W ten drastyczny sposób władze miasta Bahia Blanca w Argentynie chcą zwrócić uwagę na problem przemocy wobec zwierząt.

Kampania jest mocna, ale nie jestem przekonana, czy nie za mocna. Nie wiem, czy kampania ta wzbudzi niechęć do osób znęcających się nad zwierzętami i lęk u tych osób. W końcu taki widok zawsze najpierw wzbudza współczucie, a ci którzy zwierząt nie lubią, mogą tylko utwierdzić się w przekonaniu, że z agresywnymi stworzeniami trzeba rozprawiać się zdecydowanie. Bez względu na to, gdzie ta agresja ma swoje źródła.
Podobną kampanię, choć o zupełnie innym wydźwięku, w mniej więcej tym samym czasie rozpoczęła w Australii RSPCA, organizacja obrońców zwierząt.
RSPCA przypomina, że zwierzęta też pośrednio są ofiarami przemocy w domu, a dzieci męczące zwierzęta często same padają ofiarą przemocy. Dlatego RSPCA skupia się na ochronie wszystkich domowników.

Równie drastyczne, ale jakoś nie wzbudza mieszanych uczuć.








