Piękna śmierć
Zaplanowanie własnego pogrzebu to koncepcja racjonalna, choć odstręczająca, bo pobudza tłumioną świadomość nieuchronności śmierci. Każdy wie, że umrze - ale później, kiedyś. Rzadko więc myślimy zawczasu o organizacyjnych aspektach ostatniej posługi, o ile ta ma dotyczyć nas samych. Mimo to, branża, która zaspokaja potrzeby zmarłych, nieraz kieruje swoją ofertę do pozostających przy życiu.
6. Prognoza na przyszłość
"Gdzie widzisz się za 10 lat?" - pada pytanie. Ale tym razem nie ma nic wspólnego z rozmową kwalifikacyjną, z którą moglibyśmy je skojarzyć. Kontekst jest zdecydowanie bardziej złowieszczy: w przyszłość każe nam spojrzeć amerykański cmentarz Franklin Cemetery, przekonując, że nigdy nie jest za późno, by poczynić odpowiednie przygotowania do opuszczenia ziemskiego padołu. Ta, i pozostałe, opisane niżej reklamy wpisują się w nową strategię komunikacji, obieraną przez nekrobiznes - oswajania ludzi ze śmiercią i przedstawiania jej perspektywy z pewnym dystansem, a nawet humorem.

Agencja: Hill Holliday, USA (2008)
5. Drewniany przedmiot pożądania
Seks sprzedaje. Również trumny. Żywy na to przykład stanowi inicjatywa włoskiej firmy Cofani Funebri, która szósty już rok z rzędu wydaje kalendarz ze zdjęciami przyjemnych dla oka, roznegliżowanych pań, które siłą swoich wdzięków zachęcają do nabywania drewnianych skrzyń na ciała zmarłych. Włosi wpadli na taki pomysł, by uczynić cały proces wybierania własnej trumny mniej poważnym, choć efektowi, jaki osiągnęli bliżej do fetyszyzacji śmierci niż do zwykłego złagodzenia jej oblicza.




Agencja: siły własne, Cofani Funebri, Włochy (2009)
4. Wszystko im jedno?
Szczerość i humor. Na tych dwóch wartościach bazowała telewizyjna reklama domu pogrzebowego z Australii - No Frills (ang. Bez Fanaberii). Przyjmując punkt widzenia nieboszczyka, próbowała ona, w takt muzyki Czajkowskiego, przekonać odbiorcę, że każdy pogrzeb jest taki sam - niezależnie od ceny. Nie ma więc znaczenia, czy będziesz chowany za 25 czy 5 tysięcy dolarów. A jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?
Agencja: Saatchi & Saatchi, Australia (1999)
3. Memento mori
Spot nazywa się "Życie" (Life) i na celebracji życia się koncentruje. Kobieta trzyma dziecko na rękach, ktoś ogląda starą fotografię żołnierza, rodzina je obiad, mężczyzna łowi ryby...Ale jednocześnie sugestywny głos lektora przypomina nam o naturalnym końcu ziemskiej egzystencji. "Po śmiechu, płaczu, zwycięstwach, przegranych, po tym jak przyszedłeś na świat i żyłeś - musisz z niego odejść. Takie jest życie", głosi starą, nieubłaganą prawdę reklamodawca - dom pogrzebowy Urgel Bourgie z Kanady. Głosi ją przy tym łagodnie i kojąco, przez co sama śmierć nabiera cech czegoś w rodzaju zasłużonego odpoczynku.
Agencja: Cossette, Kanada (2008)
2. Polka i bawarskie spodenki
"Kochałeś Benny Goodmana, Franka Sinatrę i Nat King Cole'a. Więc co na twoim pogrzebie robi polka i bawarskie, skórzane spodenki?" - pyta reklama prasowa kanadyjskiego cmentarza Mount Pleasant, o sążnistym tekście uhonorowanym złotą statuetką na festiwalu London Awards w kategorii "copywriting".
Przekaz: nie zaplanujesz pochówku sam - nie odejdziesz z tego świata tak, jakbyś chciał. Przykład: zawsze chciałeś spocząć w ziemi, wśród drzew i kwiatów. Ale rodzina decyduje o ciałopaleniu. Trudno będzie ci dochodzić swoich racji z zaświatów.
Więc przyjdź i powiedz - czy "wolisz klasyczny nagrobek z granitu, płaską płytę z brązu, a może skrzydlatą nimfę z ręką wyciągniętą ku niebu?" - zachęca cmentarz z Kraju Klonowego Liścia.

Agencja: ACLC, Kanada (2007)
1. Podszept kostuchy
Mój synek ma ogromne poczucie humoru,
żarty stroi od rana do późnego wieczoru.
Raz na ulicy na przykład, pamiętam,
jakiś pan go zapytał, jak trafić na cmentarz.
I wiecie, co zrobił mój miły łobuz? -
pchnął go pod przejeżdżający autobus...
...pisał pewien dumny ojciec. Podobny tok rozumowania, co jego pociecha, wykazał w swojej reklamie niemiecki dom pogrzebowy Bergemann & Sohn. Umieścił bowiem na stacjach metra w Berlinie billboardy z napisem "Podejdź bliżej". Niby niewinna sugestia - a jednak...

Agencja: Jung von Matt, Niemcy (2006)
Piotr Ślusarski








